Lista rzeczy do zabrania w podróż, na wyprawę rowerową.

Co zabrać ze sobą w podróż? Rokrocznie, wręcz rutynowo, pakowanie zaczynam od znalezienia spisanej podczas pierwszej wyprawy karteczki zatytułowanej „lista rzeczy na wyprawę rowerową”. Nie jest to byle jaka karteczka, a kawałek papieru, który ma już swoje lata i budzi wiele wspomnień. Sporządzona skrupulatnie już jakieś 3 lata i 4 wyprawy temu dzielnie służyła, aż do wyjazdu na Ukrainę. Kiedy właśnie kończę kompletować sprzęt i gromadzić wszystkie mniej lub bardziej potrzebne rzeczy okazało się, że karteczka przepadła. Smutek mnie ogarnął straszny, pochwalić się chciałem, a tutaj nie ma czym.

To, że przepadła bez wieści nie jest największym zmartwieniem (pomijając sam sentyment do kawałka papieru), wyzwaniem okazało się ponowne odtworzenie w pamięci tych wszystkich gratów, które stanowią całość niezbędnego minimum jakie zabrać wypada.

piotr-by-bike

obrazek rowerzysty pochodzi z: www.facebook.com/obrazkinunu

Zaczynając od najpotrzebniejszych rzeczy, zabieram:

• aparat, nowy obiektyw, ~40GB kart pamięci (wystarczy inshallah) i notesik, żeby ładnie wszystko sobie utrwalić.
• odtwarzacz mp3, jakąś książkę, gaz pieprzowy i papier toaletowy, a jak już będzie za późno to węgiel i stoperan.
• okulary do pływania, kąpielówki i jak najwięcej filtru UV.
• poduszkę pod głowę, śpiwór, matę samopompującą i namiot.

Mój namiot na rower to fiord nansen Lima II, wystarczajaco duży abym zmieścił się z moimi 196cm, a także na tyle spory ma przedsionek ze mieszczą się tam wszystkie sakwy.

Zawsze miałem także ze sobą odpowiedni słownik. Bardzo ubogi, ale treściwy. Sama esencja wręcz. Zwierał on podstawowe wyrazy, takie jak: głodny, woda, piwo, dziękuję, nie strzelajcie proszę, a także tradycyjną już regułkę we wszystkich językach pomagającą w znalezieniu noclegu na gospodarza. Chodzi o sakramentalne: „Dzień dobry, jadę stąd i tam, rowerem jak widać, noc już nadchodzi i szukam jakiegoś miejsca pod namiot”. Do tego szeroki uśmiech i najczęściej – jak wiadomo z bloga – działało. Podczas wyprawy Kaukaz i Bliski Wschód zrezygnowaliśmy z tego sposobu szukania noclegu, ponieważ z niezliczonych relacji innych ludzi wiedzieliśmy, że w tamtym regionie świata nocleg szuka podróżnego sam. Jeśli chodzi o gościnność, to nie mają sobie równych tak samo Gruzini, Persowie, Kurdowie jak i cała reszta narodów Kaukazu i Bliskiego Wschodu.

Dalsza część bagażu zawiera (kolejność przypadkowa):

• menażka i kuchenka turystyczna na benzynę.
• płyn+myjka do menażki, które i tak zawsze wypierane są przez trawę i piasek.
• kubek.
• widelec/łyżka/nóż,
• cążki do paznokci,
• czołówka (lampka taka na głowę),
• ręcznik szybkoschnący i niestety beznadziejnie wycierający,
• na komary spray jakiś,
• woreczki foliowe,
• sznurek,taśma klejąca mocna,kawałek drutu i opaski zaciskowe (zipy tak zwane) – którymi można naprawić wszystko. Nawet ostatnio jak się coś na stacji kosmicznej popsuło, panowie po długich negocjacjach stwierdzili, że bez zipa się nie obejdzie,
• bidon oczywiście,
• zapalniczka,
• szampon jakiś,
• plandeka 2x2m,
• tabletki do wody,
• mapy wszelakie,
• telefon x2 + ładowarki.

Dalej odzież:

• koszulka rowerowa,
• koszulka bawełniana, ewentualnie jakaś inna,
• spodnie długie z odpinanymi nogawkami,
• spodenki z pampersem krótkie x2,
• skarpetki x1,
• polar (jako dodatek do poduszki bardziej),
• sandały i buty pełne,
• okulary przeciwsłoneczne no i czapka.

Kolejną sakwę zapełnią substytuty lub narzędzia do naprawy roweru, czyli:

• dętka + zestaw łatek,
• pompka,
• skuwacz do łańcucha,
• klucz do szprych jak i zapas szprych,
• zapięcie rowerowe – o różnych rodzajach blokad rowerowych poczytacie na rowerowych poradach.
• klucz 24 do zdejmowania wolnobiegu + nakładka,
• zestaw imbusów,
• smar do łańcucha,

Z apteczki poza wcześniej wspomnianym węglem zabiorę:

• opaska elastyczna,
• bandaż elastyczny zwykły,
• gaziki jałowe x5,
• plastry,
• ziołowe tabletki przeciw niestrawności,
• jakaś chemia przeciwbólowa,
• coś na ból gardła,
• maść Mobilat oraz tabletki na bolące kolano, które ostatnio zacząłem łykać.

Na koniec jeszcze te naprawdę ważne rzeczy, czyli dokumenty i schowane w kilku miejscach pieniądze:

• dowód osobisty, paszport i ubezpieczenie wraz z ich kopiami.
• telefony ambasad Polski w danych krajach.

Karol Werner

 

… :)

Jest to zaledwie fragment znacznie bardziej rozbudowanego tekstu o sprzęcie, przygotowaniach do podróży i wielu innych rzeczach potrzebnych w podróży. Więcej znajduje się w ebooku „Twoja Samodzielna Podróż”. 

baner byl to fragment ebooka

Karol Werner




Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych artykułach i filmach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołączysz do ponad 80 000 obserwujących osób!

27 komentarzy

Dodaj komentarz

    • Tak, zabieram mapy a także telefon z GPS na wszelki wypadek. Rzadko używam GPS, ale jednak warto to mieć, żeby chociaż znaleźć szybciej jakieś miejsce w ogromnym mieście czy tak zwanego ‚hosta’. Trasę planuję na podstawie blogów zazwyczaj. Przeglądam różne stronki i sobie gromadzę widoki, które mi się podobają. Tak samo wbijam na mapy googla i przeglądam najzwyklej w świecie zdjęcia. Jak mi któreś wpadeni w oko to tak sobie ciągnę trasę, żeby zobaczyć to live ;)

    • Zazwyczaj kupuję, ale np. do Iraku wbijając tylko na 3 dni to znałem trase na pamięć + kilka wydruków z googla :)

  • Mimo wszystko wydaje mi się, że sporo tego jak na 2 sakwy. Sprawdzałeś, ile waży taki bagaż?

    • Zależy od litrażu sakw. Można zmieścić się do dwóch, ale trzeba trochę wykazać się kreatywnością. Ja mam cztery i miejsca pod dostatkiem. W sumie wszystko waży ponad 30kg, a czasem i 40kg :)

  • Co myślisz o kuchenkach na kartusze gazowe ? Nie wiesz jak jest z dostępem do takich kartuszy za granicą ?

    • Zależy. Są przebijane i nakręca i jest różnie z ich dostępnością. W niektórych krajach można dostać jedne, w innych zaś drugie. Trzeba zrobić rozeznanie i popytać gdzie jaki można dostać. Osobiście wolę jednak kuchenkę paliwową… droższa, ale szybko się zwraca. ;)

  • Za tydzień mam wyjazd do Rzmu, a trasy jak nie miałem tak nie mam. Przyznam szczerze że nie wiem w jaki sposób mam się poruszać, według czego, mapy samochodowej czy mam drukować mapy z google. Jak ty to robisz? głównie mapa samochodowa czy jakieś własne druki. Nie chcę tracić czasu na szukanie drogi.. bo wiem z doświadczenia że idzie go dużo stracić a zbyt wiele go nie mamy.

    • Z Polski do Rzymu? Ja bym sobie pociągnął trasę Czechami, Austrią (jak nie lubisz wysokich gór to Słowenią) no i jakoś na południe. Grunt to nie jechać głównymi drogami bo można do głowy dostać. Weź kup sobie jakas mape tej czesci europy, albo co lepiej na google map znajdz mniej uczeszczane drogi i drukuj sobie w kawałkach. Także sprawdzona metoda, tylko pamietaj o zrobieniu zdjeć tych wydruków na wypadek zamoczenia i zgubienia ;)

  • Ja bym jeszcze spakował coś przeciwdeszczowego, jakąś prostą pelerynę foliową, zawsze się przyda. Pewnie masz kurtkę przeciwdeszczową, ale nie ma to jak peleryna z kiosku za 5 zeta, jak nie siebie to coś zawsze można owinąć w tę folię :)

    • O plandece powinien być osobny wpis bo zastosowań ma bez liku. Jak jesteś na odludziu i rozpada się deszcz, przykrywasz się plandeką. Przykrywać rowery na noc na wypadek złodzieja/deszczu. Jak jesteś u kogoś w domu, możęsz coś na nią położyć (np. sakwy), żeby nie brudzić dywanu. Można też pod nią spać, albo usiąść na przerwie. Pewnie jeszcze ma wiele zastosowań, ale nie wszystkie odkryłem :)

      • Pewnie ma jeszcze więcej zastosowań niż Twoje, plus:
        Przydaje się również kiedy okazuje się, że wcześniej trzymany w sakwie śpiwór trzeba umieścić na bagażniku, bo ilość zebranych po drodze rzeczy zabrało jego miejsce, a wora innego brak (można w nią go zawinąć) :P
        Nieraz zdarzało mi się przynosić w plandece wszystkie sakwy na raz wykorzystując ją tym samym jako tobół.

        Czekam na osobny wpis o plandece ;)

  • Czyli jak śpisz, to rower jest nie w namiocie, tylko gdzieś stoi obok? Jakie są sposoby na jego ukrywanie? Albo może przypinasz go? Często tak w nocy rowery są kradzione?

    • Kluczowa kwestia to znaleźć takie miejsce na nocleg, żeby nikomu nie przyszło do głowy tam chodzić w nocy. Jakieś pola etc. Ale wiadomo, że zawsze ktoś moze przyjść. Rowery leżą obok namiotu, jeden przy drugim, zawsze do siebie przypięte i przykryte plandeką. Plandeka strasznie szeleści więc jakby ktoś chciał ją zdjąc (a jest też przyciągnięta ekspanderami) to z pewnością by mnie obudził bo mam dość płytki sen :)

  • Planuję wiosną wyprawę Portugalia-Hiszpania, i potem do Polski. Natknąłem się na informację o niezbyt przyjaznych półdzikich lub po prostu pasterskich psach na półwyspie iberyjskim. Gazu pieprzowego teoretycznie nie mogę zabrać (lecę do Lizbony samolotem, zresztą jest tam zakazany). Masz jakieś sprawdzone patenty jak radzić sobie z psami? I może jesteś w stanie potwierdzić/zaprzeczyć (z własnego doświadczenia lub relacji) czy faktycznie psy stanowią tam problem?

    • Nie byłem tam. Zauważyłem, że jak są psy to warto zwolnić, a nie uciekać. Jak uciekasz to nakręcasz takiego psa. Dużo częściej atakują one (gonią za rowerem) jeśli zjeżdżasz niż podjeżdżasz. Często też stosuję taki patent, że jeśli goni mnie pies przykładowo z prawej strony – to zajeżdżasz mu drogę skręcając w prawo. Wtedy on Cie obiega z lewej i powtarzasz… tak długo aż psu się znudzi. Jednak myślę, że najlepiej jakbyś popytał czy można załatwić gaz na miejscu… na pewno gdzieś kupisz. :)

  • Chce zrobic sobiw wycieczke rowerowa w lato po polsce jest jeden problem bede z partnerem uzywac gps w telefonie ale gdzie i jak to wszystko podlaczyc bedzie mozna zeby naladowac? To chyba jest jedynym problemem. Zasilanie. Powerbanki dlugo nie potrzymaja dlatego pytam o inny sposob.

  • Jeśli chcesz się „prądowo” uniezależnić i masz dynamo w piaście, całkiem nieźle sprawdza się ładowarka rowerowa Kemo.

  • zamiast spayu na komary: olejek waniliowy (taki do ciasta) – w 100% działa. Wolę zapach ciasteczka niż smród autanu