Secesyjne Alesund i garść statystyk z drugiego wyjazdu do Norwegii.

Tegoroczny wyjazd do Norwegii zaczynamy od Alesund. Jest to miasto typowo handlowe, bazujące głównie na rybołówstwie. Nie znaczy to na szczęście, że nie ma tutaj żadnych ciekawych miejsc do zobaczenia, widoków do fotografowania. Piękne położenie i wyjątkowa zabudowa sprawiają, że wielu ludzi umieszcza go na liście miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć w Norwegii.

Alesund to zaprawdę ciekawe miasto, w którym można spędzić bardzo fajnie czas – o ile ma się oczywiście szczęście do pogody, co w przypadku tej części Norwegii nie jest takie oczywiste. Poniżej podrzucę kilka najtańszych miejsc noclegowych, jednak zanim, to zapraszam na zwiedzanie Alesund!

Jest tutaj platforma widokowa czynna od maja, z pięknym widokiem na miasto. Jest ogromne akwarium słodkowodne (Atlanterhavsparken), w którym można podziwiać okazy ryb z całego świata. W centrum znajduje się wielki port Brosundet, do którego poza statkami transportowymi, zawijają także liczne turystyczne. Podróżni głównie z wysp brytyjskich i Ameryki północnej przyciągani są tutaj przez przepiękne Alpy Sunnmore, a także (a może przede wszystkim?) niepowtarzalną, niespotykaną nigdzie indziej w Norwegii architekturę secesyjną.

Zapraszam też do tekstów z innych norweskich miast. Do tekst o ciekawych miejscach w Bergen, zwiedzaniu Stavanger i kapitalnego Tromso i okolic.

To właśnie z architektury chyba najbardziej słynie Alesund. Miasto zawdzięcza ją jak na ironię pożarowi, który nawiedził je w 1904 roku. Doszczętnie spłonęły wszystkie, wówczas drewniane zabudowania. Odbudowę podjęto już po roku, co złożyło się akurat z ogromnym wzrostem popularności tegoż stylu w całej Europie. Dla fanów stylu secesyjnego, którym nie wystarczy sam spacer po mieście, otwarte zostało także Muzeum Secesji, które po norwesku nazywa się Jugndstilsenteret.

Architektura secesyjna była rezultatem poszukiwań wyzwolenia formy budynku z czystego naśladownictwa dawnych epok i wytworzenia nowego stylu bez odniesienia do historii, lecz wyłącznie na podstawie motywacji estetycznej i natchnienia twórcy.

– Wikipedia

Swoją drogą Alesund to świetna baza wypadowa. Można znaleźć tutaj naprawdę tanie loty. My daliśmy za przelot w dwie strony 230 zł od osoby, a była to i tak dość wysoka kwota. Polecam Wizz Air i Ryan Air.

Norwegowie nie lubią autostopowiczów?

W momencie kiedy już dokładnie rozejrzeliśmy się po Alelsund i kiedy akurat przestało padać, postanowiliśmy uderzyć autostopem w kierunku wschodnim – w stronę Drogi Trolli.

Jak pewnie pamiętacie często marudziłem na Instagramie (gdzie prowadziłem bezpośrednią relację z wyjazd) na pogodę i problemy z autostopem. Faktem jest, że autostop w Norwegii nie należy do najłatwiejszych, jednak czy faktycznie było aż tak źle?

W sumie jechaliśmy 18 stopami. Podczas całego wyjazdu, obok Norwegów mieliśmy przyjemność jechać z Marokańczykiem, Niemcem, Włochem, Portugalczykiem, Polakiem, Czechami a do tego chciał nas zgarnąć jeszcze Hindus i jakiś Afrykańczyk. Po szybkim podliczeniu wychodzi na to, że co trzeci podwożący nas kierowca nie był Norwegiem.

Szczerze przyznam się, że nie bardzo wiem jak to interpretować. Może Norwegowie nie lubią / nie rozumieją autostopowiczów? Albo co trzeci w Norwegii to przyjezdny? Albo może przyjezdni są dużo bardziej otwarci i chętniej poznają ludzi niż Norwegowie? Może mają też dosyć imigrantów w swoim kraju, a za takich uważają autostopowiczów?

Co ciekawe wyżej wymienieni przyjezdni często powtarzali, że Norwegowie to bardzo zamknięty w sobie, nieufny naród, który niechętnie poznaje nowe osoby. Zaszyci w domach, non stop śledzący prognozy pogody, a jeśli nagle wyjrzy słońce, wszyscy gnają do swoich domków letniskowych i niezbyt mają ochotę marnować czas na podwożenie kogokolwiek.

IMG_0001 (2)

Więcej cyferek

Do przejechania mieliśmy 600 kilometrów, do dyspozycji 7 pełnych dni. Po drodze 6 żelaznych punktów do zobaczenia. Na stopa zabrało nas ze sobą 18 osób co daje średnio zmianę kierowcy co 33 kilometry. Średnia oczywiście nic tutaj nie obrazuje, bo tak na dobrą sprawę całą trasę Alesund – Bergen przejechalibyśmy dużo szybciej, gdyż już trzeci kierowca oferował podwózkę do samego Bergen.

Chciałem jak najwięcej wycisnąć z wyjazdu, przez co trasę wytyczyłem dość krętą, często trzeba było odbijać z głównej drogi. Z jednej strony chcieliśmy miło spędzić czas, z drugiej, po zeszłorocznej wizycie w okolicach Stavanger, poznać inne regiony Norwegii – More og Romsdal oraz Hordaland. Stąd też tak częste przesiadki, dłuższe trekkingi, utykanie na mało uczęszczanych drogach. Koniec końców wyszło chyba całkiem dobrze. Wszak jak wiecie z Instagrama (czyż nie? ;) ) na czas byliśmy w Bergen, a rzekłbym, że nawet nieco za wcześnie.

Inne ciekawe statystyki z wyjazdu, to:

  • Przez ponad połowę wyjazdu padał nam deszcz. Średni opad na dzień wyniósł około 10 mm, co zważywszy na fakt, że region ten należy do najbardziej deszczowych w Europie, wcale nie było tak wielką liczbą,
  • dziennie robiłem ~20.000 kroków,
  • rozbolało mnie prze to kolano,
  • najdłużej łapaliśmy autostop przez 4,5 godziny,
  • 5 osób przekonywało nas, abyśmy przyjechali do Norwegii do pracy,
  • 2 razy płynęliśmy promami, z czego jednym dwukrotnie, bo zagadaliśmy się z pracującym na nim Polakiem (obsługa niestety także policzyła nas za to 2 razy…),
  • wykonałem 300 zdjęć aparatem i około 80 telefonem (+kilkadziesiąt filmików) – z czego 37 wylądowało na bezpośrednio na Instagramie
  • 5 razy spaliśmy pod namiotem, raz w gościnie u Polaków. Próbowałem załatwić jakieś noclegi przez CS, ale po raz kolejny nic z tego nie wyszło,
  • cały wyjazd z przelotem i jedzeniem wyniósł mnie 500-600 zł,
  • plecak ważył zaledwie 18 kg,
  • znalazłem, całkiem przypadkiem kilka murali Banksy’ego!
  • ponownie zakochałem się w Norwegii!

Port w Alesund Co warto zobaczyć w Alesund IMG_0001 (6) Zwiedzanie Alesund

Naszym następnym celem w Norwegii była sławna Droga Trolli. Droga, która niczym rumuńska Szosa Trasfogaraska zawija się wokół zboczy góry, tworząc wraz z nią kompozycję idealną. Niestety okazuje się, że pierwsze dnia już nigdzie więcej nie pojedziemy, bo nieco się rozpadało i trzeba było zacząć szukać jakiegoś noclegu w okolicach Sjoholt. Jak wiadomo, w Norwegii noclegi na dziko nie są problemem. Rozbić można się wszędzie, byle nie bliżej jak 100 metrów od domostw, a miejsc pod namiot w tym kraju nie brakuje. Kilka zdjęć na koniec i krótki, Instagramowy filmik. Następny wpis będzie o tanim podróżowaniu po Norwegii. Rzekłbym… EKSTREMALNIE TANIM!

IMG_0001 (16) IMG_0001 (25)

Łapiemy wifi. Niestety trafił się nam tylko niedostępny Janusz...
Łapiemy wifi. Niestety trafił się nam tylko niedostępny Janusz…

IMG_0001 (28)

 

 

No i obiecane na koniec noclegi w Alesund. Niestety nie jest tak tanio jak w Stavanger czy Bergen, gdzie można się przespać w hostelu za 100zł. Tutaj najtańsza miejscówka to Volsdalen Camping, gdzie pokój 3-osobowy kosztuje 216zł. Jeśli jest Was trójka to się opłaca, jeśli jedziecie samodzielnie, to polecam drugą opcję. I właściwie jedyną sensowną bo reszta to już koszt rzędu 350zł w górę. Mianowicie polecam, jeśli musicie, zatrzymać się na lotnisku. Aalesund Airport Hotel kosztuje za noc jakieś 220 zł. Kliknij aby zobaczyć rezerwację

To na tyle z mojej strony. Do następnego i jedźcie do Norwegii! :)

 

Karol Werner

Podobało się? Zostań na dłużej!

Informacje o nowych artykułach i filmach wprost na Twojego e-maila. Bez spamu!
Dołączysz do ponad 80 000 obserwujących osób!

22 komentarze

Dodaj komentarz